.

- Tak, będzie miał dość czasu podać wam adres, gdy tłum będzie się gapił na Montanellego. Taki był nasz plan, ale jeśli wam nie odpowiada, to możemy jeszcze zawiadomić Domenichina i ułożyć coś innego. - Niech będzie jak postanowiono, tylko postarajcie się o dobrą brodę i perukę.. Swoich rodziców, że nie dali ci tego, czego sami nie mieli. Moja. - Nie w tej chwili. Nie sądzi pan chyba, że nosiliśmy identyfikatory i wizytówki.. . =t t~ nie dał mi się wymknąć, tak mu dopiekało sumienie.. . - To tutaj - powiedział Hal, mijając dom, który niczym nie wyróżniał się z pozostałych. Było po 22.00. Słońce zaszło już dość dawno temu. Poza latarniami, stojącymi w znacznym oddaleniu od siebie, i kilkoma oświetlonymi oknami w domach, okolica była ciemna. Widocznie mieszkańcy wyszli zabawić się w sobotni wieczór. W domu Greena paliło się światło w pokoju z tyłu i na ganku..